Dla osób, które nie są obeznane z angielską terminologią: fluff to rodzaj fanfiction, który jest taki awwwww i no. Że na przykład wasze OTP (One True Paring, czyli twoja najukochańsza para) je naleśniki, ale to jest takie urocze, że rumienicie się tak, jakbyście czytały jakieś hardcorowe porno, ya feel me?
__________________________________________________________________________________
Siedziałaś na kanapie wtulając się w Ashtona. W prawej ręce trzymałaś kieliszek z drinkiem, a twoje oczy śledziły to, co działo się na ekranie telewizora znajdującego się przed wami. Był Sylwester, a Nowy Rok zbliżał się nieubłaganie. Zostało dziesięć minut do 2015. Normalnie wasze świętowanie wyglądało nieco inaczej, ale tym razem na twoją prośbę ty, Ash i chłopcy urządziliście skromną imprezę składającą się tylko z najlepszych przyjaciół. Finalnie wyszło na to, że w twoim domu była was szóstka: ty, zespół i [Imię Twojej Najlepszej Przyjaciółki]. Wszyscy niecierpliwie czekaliście na wybicie północy, każde z was już nie mogło się doczekać by zobaczyć, co przyniesie następny rok. Znaczy chłopcy mieli większość rozplanowane: trasa, przygotowywanie nowego albumu i tak dalej. Ale ty? Nie miałaś pojęcia, co następne dwanaście miesięcy miało dla ciebie w zanadrzu. Niespokojnie poruszyłaś się pod kocem, pod którym siedzieliście razem z Irwinem.
- [T.I.]? Co jest? - potrząsnęłaś głową i spojrzałaś się na swojego przyjaciela. Nie słuchałaś, nie wiedziałaś, o co pytał.
- Co?
- Pytałem, co się stało. Wydajesz się niespokojna. - Ash miał rację. Nie chciałaś, by ten rok się kończył. Wtedy wszystko było pewne, mogłaś wszystko przewidzieć, ale to, co miało nastąpić za niecałe osiem minut cię przerażało. Niepewność, którą niósł za sobą Nowy Rok sprawiała, że na chwilę zmieniałaś się w przestraszoną wersję siebie, które nie wie, co zrobić. A nie chciałaś taka być.
- Zdaje ci się, nic mi nie jest. - machnęłaś lekceważąco ręką i ponownie skierowałaś swoją uwagę na ekran telewizora, na którym już widniało odliczanie.
- [T.I.], wiem, kiedy kłamiesz. Co jest nie tak? - Ashton uparcie studiował twoją twarz, jakby miał nadzieję wyczytać z niej wszystko, co chciał wiedzieć. Odwróciłaś się i spojrzałaś chłopakowi w oczy, mając nadzieję, że takie zachowanie go przekona.
- Ash, nic mi nie jest, naprawdę. Po prostu trochę się boję Nowego Roku. - Irwin spojrzał się na ciebie marszcząc brwi. Uśmiechnęłaś się, wyglądał uroczo.
- Dlaczego? Nowy Rok będzie świetny, zobaczysz! Tyle do odkrycia! - chłopak zaczął energicznie wymachiwać rękoma jednocześnie się śmiejąc. Ty tylko cicho westchnęłaś.
- Tak, dla was. Macie wszystko zaplanowane, podbój rynku muzycznego i tak dalej. A ja? Ja nie wiem nic, a wiesz doskonale, że boję się nieznanego. Jakby tego było mało chłopak, który podoba mi się od roku nawet tego nie zauważył. - wypowiedziałaś ostatnie zdanie zanim zdołałaś się powstrzymać. Chodziło ci o Ashtona. Skrycie się w nim podkochiwałaś, ale nic nie mówiłaś, bo nie chciałaś psuć waszej przyjaźni.
- Jak to możliwe? Jest aż tak głupi? - po odpowiedzi Irwina zachciało ci się śmiać. Gdyby tylko wiedział, że mówi o sobie. Kątem oka zerknęłaś na odliczanie. Cztery minuty.
- Najwidoczniej tak. - westchnęłaś pod nosem. Wtedy do pokoju wparował Michael. Już po jego minie wiedziałaś, że nie wyniknie z tego nic dobrego. Twarz Clifforda była wykrzywiona w charakterystycznym uśmiechu, który sugerował, że Mikey wpadł na jakiś genialny pomysł. Tylko że te pomysły z reguły były genialne tylko dla niego.
- Ashton, wiesz, że ona mówi o tobie, pacanie? - chłopak powiedział tylko jedno zdanie i wyszedł z pokoju. Poczułaś, że robi ci się coraz bardziej gorąco. Już sobie wyobrażałaś, jak musiałaś wyglądać: jak zdziwiona i zażenowana cegła. Ash spojrzał na ciebie ze zdezorientowaniem.
- [T.I.], to prawda? Mówiłaś o mnie? - udało ci się tylko nieśmiało pokiwać głową. Nagle zrobiło się niezręcznie. Atmosfera była tak gęsta, że można ją było kroić nożem. Jednak ku twojemu zaskoczeniu Irwin uśmiechnął się, odwrócił się do ciebie przodem, chwycił twoją twarz w dłonie i przycisnął swoje wargi do twoich. Zamarłaś. Nie wiedziałaś, co robić. Twoje serce biło tak głośno, że odniosłaś wrażenie, iż słyszą je ludzie w sąsiednim domu. Oprzytomniałaś dopiero po chwili i z pasją zaczęłaś odpowiadać na słodką pieszczotę. Wplotłaś swoje palce w kręcone włosy Ashtona i przyciągnęłaś go bliżej. Poczułaś, jak usta chłopaka rozciągają się w uśmiechu kiedy wymsknęło ci się mruknięcie zadowolenia. Oderwaliście się od siebie lekko zdyszani. Ash zlustrował cię wzrokiem i ponownie się uśmiechnął.
- Czemu nie powiedziałaś mi wcześniej? Mogliśmy się zejść jakieś pół roku temu. - Irwin zaśmiał się radośnie i odwrócił się w stronę telewizora. Dopiero wtedy zauważyłaś, że zostały tylko cztery sekundy do Nowego Roku. Nagle do pokoju wparowała reszta gości krzycząc i piszcząc. Gdy na ekranie wyświetliła się magiczna cyfra zero, Luke wysypał konfetti śmiejąc się jednocześnie. Wszyscy wyglądali na takich szczęśliwych, gotowych na to, co przyniosą następne miesiące. Wtedy poczułaś ciepły oddech tuż przy swoim uchu. Nie musiałaś sprawdzać, wiedziałaś, że to Ashton.
- Szczęśliwego Nowego Roku, [T.I.]. - uśmiechnęłaś się i niewiele się zastanawiając, obróciłaś głowę i zaczęłaś go całować. Siedzieliście tak na kanapie ciesząc się swoją obecnością i celebrując wasz nowy związek, gdy zorientowałaś się, że już się nie boisz. Wiedziałaś, co przyniesie ci 2015, bo wreszcie odnalazłaś miejsce, do którego w pełni należysz. A co najważniejsze, znalazłaś osobę, z którą spędzisz ten rok. I to wystarczyło.
__________________________________________________________________________________
Kolejny imagin ode mnie, tym razem Sylwestrowy. Mam nadzieję, że się podobało :) Szczęśliwego Nowego Roku, misie xx
angels_play
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz